Dzień 1 – Pożegnanie z europejską mentalnością.

DSC08664-002Z Monachium….

No i ruszyłem. O matko, co ja właściwie wyprawiam?

Postanowiłem więc, że relacja z wyprawy dotyczyć będzie nie tylko ewentualnych ‚ochów’ i ‚achów’, ale przede wszystkim nieplanowanych przygód lub jak nazywają to inni, spektakularnych porażek. Jestem realistą i świadom tego że potrafię pomylić autobusy w swojej rodzinnej mieścinie, z pokorą wyczekuję już pierwszych żenujących historii o których niebawem zapewne Wam napiszę. Szanse na to są całkiem spore, przede mną bowiem:

a) Podróż pociągiem do granicy z Nepalem

b) Odnalezienie szkoły w której mam być wolontariuszem – tak w sumie to dalej nie wiem gdzie ona właściwie jest i gdzie tak naprawdę mam się kierować. 

Ekumeniczny pal na niemieckim lotnisku

Tak czy inaczej, za chwilę nadejdzie czas pożegnania się z ‚europejskim ja’, a potem będzie miało już miejsce zderzenie z zupełnie inną kulturą. Podobno pierwszego dnia w Delhi, w najlepszym wypadku można być zdezorientowanym. Niektórzy jednak doznają poważnego szoku. No cóż, ciekaw zatem jestem swojej własnej reakcji. Jeszcze tylko kilkanaście godzin i coś czuję że będzie trzeba się ostro napić!

PS Czy zdarzyło Wam się kiedyś siedzieć w samolocie obok kota? W prawdzie po cichu liczyłem na jakąś kozę w nepalskim busie, ale takiego współpasażera, na tak wczesnym etapie podróży szczerze się nie spodziewałem. 

Kolejne PS Nadmiar czasu daje o sobie znać. Mała ekspedycja po tutejszym lotnisku zaowocowała odkryciem pokoju modlitewnego, o bardzo specyficznym wyglądzie.

Reklamy

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Luty 11, 2014, in Aktualności. Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Kamil powodzenia!!! samych pozytywnych doznań i niezapomnianych przygód 😀 a mogłeś tego kota miziać chociaż? 😀

  2. Najciężej jest pozostawić tą mentalność za sobą 😀 Pamiętam że jak pojechałam do Gruzji to zajęło mi to kilka dni. wszystko było „ale jak?!”, no ale później można się przyzwyczaić 🙂 Ja raz siedziałam koło fretki w klatce, ale było fajnie:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: