Dzień 6 – Był sobie pociąg

train

Dzisiaj może napiszę jak przebiegała moja podróż do Pokhary. Z całą pewnością była to najbardziej zwariowana rzecz jaką kiedykolwiek w życiu zrobiłem. Siedząc teraz bezpiecznie w skromnym dwupiętrowym domku, gdzie chwilowo mieści się również szkoła dla około 20 dzieci, nie mogę nadziwić się jakim w ogóle cudem udało mi się dotrzeć tak daleko.

1) Podróż z New Delhi do Gorakhpur

Tak więc na dworzec przybyłem z kilku dziesięciominutowym wyprzedzeniem – Przez cały ten czas obserwowałem główną tablicę informacyjną, tak na wszelki wypadek, gdyby zmienić miał się peron czy coś. Na tym etapie podróży nie myślałem nawet o tym co będę robił gdy dotrę wreszcie do Nepalu (wciąż nie miałem pojęcia jak odnajdę moją szkołę). Dworzec w New Delhi to aż 16 peronów, jednak naprawdę dobrze oznaczonych. Jedynym problemem początkowo było zakupienie biletu ale o tym będzie zupełnie osobny wpis. Punktualnie o 20:20 na stację podjechał bliżej niezidentyfikowany pociąg. Momentalnie zerwał się tłum ludzi, którzy bez żadnego pardonu ruszyli w stronę wejścia. Z jednej strony chciałem jak najszybciej zająć swoje miejsce, z drugiej jednak, wyraźnie coś mi tutaj nie pasowało. Cały wagon był dosłownie przepełniony Hindusami, z których zdecydowana większość potrząsała jakimiś dzwonkami zanosząc się przy tym dodatkowo nieprzyjemnym, przynajmniej w moim odczuciu wyciem. Yyy… Stanąłem jak wryty. Konsternacja na całego. Co ja tu w ogóle robię? Gdzieś w całym tym chaosie przed oczami przemknęła mi grupka ludzi różniących się od pozostałych. Wyglądali że tak powiem bardzo tybetańsko i po chwili zastanowienia również zdecydowali się pozostać na peronie. W wyniku daleko posuniętej dedukcji postanowiłem poczekać na kolejny pociąg, mimo iż wszystkie komunikaty wskazywały na obecnie już odjeżdżający.

train2Pół godziny po czasie podjechał ”expres” (cudzysłów aż się prosi) do Gorakhpur. Wagony się zgadzały, klasa sleeper także. Pomimo że każdy miał już swoje miejsce, ludzie ponownie rzucili się w stronę drzwiczek. Pociąg nie zatrzymywał się przez kilka minut, toteż zainteresowani manewrowali raz w prawo, raz w lewo. W myśl jak wszyscy to wszyscy, dostałem się na swoje miejsce jako jeden z pierwszych. Gdy tylko upchaliśmy się już na swoich miejscach, Hindusi zaczęli ściągać swoje buty oraz wyciągać przygotowane wcześniej jedzenie. Nie jakieś pudełeczka, ale całe garnki! Żeby nie rzucać się zbytnio w oczy wyciągnąłem z plecaka kilka maślanych bułeczek, po czym oparłem głowę o prowizoryczną drabinkę i próbowałem zrozumieć czemu na miejscach przeznaczonych dla sześciorga osób, siedziało osiem. Z tego co zaobserwowałem, można chyba wykupić jedno miejsce na dwie osoby. Przykładowo ja leżałem na swojej pryczy sam, natomiast nade mną spało sobie smacznie dwóch Hindósów, a obok mnie matka z dziećmi. Zaskoczeniem nie było dla mnie natomiast to, że w takim pociągu nie ma przedziałów a co postój do środka wchodzą przeróżni handlarze oraz żebracy – czasami bardzo natrętni. Naczytałem się już całe mnóstwo na ten temat i faktycznie wszystko się zgadzało. Nie zgadzał się natomiast czas, chociaż w sumie opóźnienie było do przewidzenia. Próbowałem przespać całe to 15 godzin, jednak czasami naprawdę ciężko było znieść chrapanie współtowarzyszy oraz fakt, że co kilka minut ktoś beka lub pierdzi na całego. Co kraj to obyczaj i czasem trzeba się po prostu przyzwyczaić.

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

Advertisements

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Luty 16, 2014, in Aktualności. Bookmark the permalink. 4 komentarze.

  1. miałeś problem ze spaniem? Ty?! to rzeczywiście musiał być hardcore.
    a poza tym zdaje mi się, że sam sypiasz w przepełnionych namiotach (nawet, gdy nie ma to żadnego uzasadnienia ekonomicznego) więc odczep się od ludzi, którzy chcą zaoszczędzić w pociągu xP

  2. wujcio z N-ce

    Po przejażdżce w indyjskim pociągu, podróż PKP z Krakowa do Zakopanego dzień przed Sylwestrem jest niczym luksusowa przejażdżka w pierwszej klasie Pendolino 😉

  3. Jak zobaczyłam te wiatraki na zdjęciu to odżyły wspomnienia… Pociągiem przez Indie? „Atrakcje” gwarantowane. Ja kiedyś obudziłam się rano z trójką dzieci na swojej leżance…A nie była to dolna prycza 😛

    • Dokładnie! Może nie jest to najwygodniejszy środek transportu (delikatnie mówiąc), szczególnie kiedy jedzie się samemu, ale myślę że każdy choć raz w życiu powinien tego doświadczyć 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: