Dzień 11 – Gdy brakuje wszystkiego

Powitanie

Od jakiegoś czasu żyję w zupełnie innym świecie i jako że pobędę tu jeszcze trochę, mam szansę oswoić się z tym wszystkim co odmienne, a czasem może nawet i niepojęte. Przykładowo przez większą część dnia nie mam dostępu do prądu. Wydawałoby się że jest tu jakiś grafik, jakaś rozpiska, dzięki której można byłoby zaplanować ładowanie swojego telefonu, aparatu i laptopa… ale nie! Nawet jeśli coś takiego istnieje to i tak każdego dnia jest inaczej i nie ma to zastosowania w rzeczywistości.

zd1 Woda, a właściwie jej brak. O czymś takim jak łazienka można zapomnieć. Mamy tu coś na kształt dziury w ziemi – ubikacja kucana. Jeśli chodzi zaś o prysznic to w ogródku stoi wiadro z zimną wodą, którą zresztą trzeba wcześniej sobie przynieść ze studni. Miejscowi kąpią się nad rzeką, w której często robią też pranie. Wracając jednak jeszcze do studni. Nie znam się zbytnio na takich rzeczach, ale gdy nie ma prądu a poziom wody w zbiorniku jest niski, trzeba że tak napiszę manualnie uzupełnić jej brak. Taka sytuacja przytrafiła nam się dwa dni temu. Wiaderka mogliśmy napełnić na rozkopanej drodze, pod którą przechodzi rura doprowadzająca wodę. Przez gumowego węża do plastikowej miski i tak przez cztery godziny do północy. Wszystko przy świetle latarek bądź telefonów i pod pięknym, gwieździstym niebem.

DSC04894 Urozmaicony w swojej prostocie jadłospis. Mąka z wodą na sposobów kilka, dużo warzyw sezonowych, jeszcze więcej ryżu i pikantnych przypraw, przepyszna herbata. Postanowiłem nie wydawać zbytnio pieniędzy w okresie mojego pobytu w szkole – mam tutaj zagwarantowane wyżywienie. Kasa przyda się później, gdy zakończę już swój wolontariat i przez dwa tygodnie nie będę wiedział co ze sobą zrobić. Z takiej to właśnie przyczyny przeszedłem na dietę niemal wegańską. Oczywiście ryż na śniadanie, obiad i kolację to norma. Mięso raz w tygodniu na kolację w piątek (o ironio) i jajka raz w tygodniu na śniadanie w środę. Na szczęście jest soja która, jak się człowiek uprze i zamknie oczy, smakuje jak takie rozgotowane mięsko. Jednak w sumie to od tej azjatyckiej kuchni moje kubki smakowe powariowały. Ostatnio nie rozpoznałem smaku mocno zesmażonego jajka, które pomyliłem z kurczakiem.

zd2Tak, dla człowieka przesiąkniętego kulturą zachodu wszystko tutaj początkowo jest inne i niezrozumiałe, jednocześnie jednak fascynujące. Wszelkie trudności rekompensowane są z kolei przez zapierające dech w piersi wspaniałe widoki. Pokhara jest miejscem wyjątkowym bo orientalnym ale nie tak chaotycznym jak wszystko to co napotkałem od momentu rozpoczęcia mojej podróży. Szczególnie na obrzeżach można odnaleźć tutaj spokój i ciszę. Usiąść w cieniu i spojrzeć w stronę ośnieżonych szczytów Himalajów.

Reklamy

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Luty 21, 2014, in Aktualności. Bookmark the permalink. 3 Komentarze.

  1. Cóż… bieda to najlepszy nauczyciel.

  2. no ale jajko to taka kura w wersji beta więc pomylenie tych dwóch smaków nie jest niczym niezwykłym w sumie 🙂
    fajnie, że w końcu góry pokazałeś xP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: