Dzień 15 – Pół żartem, pół serio

Przyznam szczerze, że początkowo nie potrafiłem wpasować się w tutejszy klimat. Nie to że było mi źle, ale co noc wracałem świadomością w miejsca bardziej dla mnie oczywiste i dlatego też każdego następnego dnia musiałem na nowo oswajać się z nepalską rzeczywistością. Teraz już chyba przywykłem do tego miejsca bardziej, chociaż wciąż nie brakuje rzeczy które mnie zaskakują. Czasami już nawet śmieję się z samego siebie. Trudno jednak o inną reakcję, kiedy pomyślę, że robię zdjęcia przydrożnej pokrzywie albo wyrośniętym porom. Tak czy inaczej, tutaj naprawdę większość rzeczy jest jakaś taka skumulowana i chyba tylko wróble zgadzają się ze sobą w kwestii wyglądu i behawioru.

 

Przez moment zastanawiałem się czy nie zatytułować dzisiejszego wpisu ‚Nepal grozy’ ale po krótkiej chwili się zreflektowałem. Powiałoby tandetnym brukowcem oraz sezonem ogórkowym w pełni. Czasami jednak groza faktycznie skrada się niezauważenie, po cichutku za moimi plecami. Ostatnio miało to miejsce w toalecie i to właśnie wtedy, kiedy myślałem że spowszedniała mi już ona do reszty.

Groźne są także góry, a pisząc dokładniej jeden konkretny szczyt, który wznosi się dumnie nad całą okolicą. Jego nazwa to Machhapuchhare, choć nazywany jest również Tiger Mountain ze względu na dosyć charakterystyczny wygląd. Przyjrzyjcie się dokładnie a zobaczycie skaczącego tygrysa z wystawionymi wyraźnie potężnymi łapami. Co ciekawe, z drugiej strony góra przypomina podobno rybi ogon i stąd właśnie jej lokalna nazwa w języku nepalskim. Machhapuchhare jest uważana przez miejscową ludność za świętość, przez co obowiązuje bezwzględny zakaz wspinaczki na jej szczyt. W internecie można jednak natknąć się na informację, jakoby Tiger Mountain została zdobyta przez pewnego Nowozelandczyka imieniem Bill Denz. Nasuwa się więc pytanie, czy wyczyn ten godny jest uznania, czy wręcz przeciwnie. Macie jakieś zdanie w tej kwestii?  

Aaa no i skoro ciekawi Was jak wygląda tutejszy ‚kibelek’

Reklamy

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Luty 25, 2014, in Aktualności. Bookmark the permalink. 7 Komentarzy.

  1. Wyobrażałam to sobie gorzej tzn. ten „kibelek”,ale ujedzie…:))

  2. i…piękna góra!:)

    • Faktycznie Tygrysia Góra!
      Ale muszę powiedzieć, że w pierwszej kolejności zobaczyłem w niej Jimiego Hendrixa z mojego obrazu 😉

  3. Hendrixa???:) Nie ,ja widzę tylko tygrysa:)

  4. złowrogie pory!!!! 😀 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: