Dzień 33 – Nowy rozdział

152

No i znowu zostałem sam! Szczerze powiedziawszy nie lubię zbytnio tych momentów, kiedy każdy rozchodzi się w swoją stronę. Zdążyłem już przecież przyzwyczaić się do porannej puzy oraz do nadmiernego zainteresowania moją osobą, które na początku przyprawiało mnie o lekką frustrację. A teraz? Żadnych gorliwych buddyjskich inkantacji o wschodzie słońca. Nikt też nie wchodzi mi na głowę kiedy odpalam komputer.  Zostałem tylko ja, mysz i kilka pająków pod sufitem, na które zawsze mogę liczyć.

Wczoraj otrzymałem papierek potwierdzający moje pełne zaangażowanie w cały ten niezwykły projekt. Z tego co widzę, jest tutaj parę błędów, ale przynajmniej zyskałem kolejną pozycję na moim nietrzymającym się kupy CV.

151

Przed chwilą wyjechali nauczyciele, kucharz (jak ja teraz poradzę sobie bez tej dawki ryżu?) oraz dwie ostatnie uczennice. Mój wolontariat w Nepalu przechodzi więc oficjalnie do przeszłości. Powoli trzeba ruszać dalej, zabierając ze sobą wszystkie te wspaniałe wspomnienia, kilka folderów zdjęć oraz potężną dawkę zebranego tutaj doświadczenia życiowego. Przede mną zatem dwa tygodnie jednej wielkiej niewiadomej oraz mam nadzieję kolejnych niezapomnianych przygód. Na razie zostaje jednak w pustej szkole. Mam tutaj dach nad głową, kończący się baniak przefiltrowanej wody oraz słoik masła orzechowego. Co będzie potem, zobaczymy w poniedziałek. Prawdopodobnie przeniosę się w inne miejsce. Być może w Himalaje!

Nasz kucharz na posterunku. Lepimy sobie chapati!

Nasz kucharz na posterunku. Lepimy sobie chapati!

PS Ostatnio mam zajawkę na fotografowanie jaszczurek. Znalazłem ciekawe stanowisko z mnóstwem uciekających przede mną osobników. Zamieszczam poniżej materiał badawczy… tak gdyby okazało się, że odkryłem nowy podgatunek agamy. 

lizard2

Reklamy

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Marzec 15, 2014, in Aktualności. Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Hej! Właśnie jestem po przeczytaniu całej Twojej relacji z Nepalu i cały ten czas, który tam spędziłeś, to coś absolutnie niesamowitego 🙂 Bycie wolontariuszem, te wszystkie maluchy, obrzędy czy choćby samo dotarcie tam – super, podziwiam. Rzeczywiście dopiero jak się jest samemu z lokalnymi ludźmi na takim końcu świata i daje się coś od siebie, to można to poczuć tak naprawdę. Też planuję doświadczyć kiedyś czegoś podobnego, może nie muszą to być koniecznie Himalaje, ale na tej zasadzie 🙂
    To jestem ciekawa, co Cię dalej czeka! Ciekawych przygód i pozdrowienia z Anglii!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: