Lądujemy w Indiach, żyj albo przepadnij samotny wędrowcze ;-)

Rowerem do Nepalu?  No dobra, aż tak fajny to nie jestem...

Rowerem do Nepalu? No dobra, aż tak fajny to nie jestem…

W dzisiejszym KOMPASIE:

1. Jak przetrwać pierwsze minuty w Indiach?

2. Jak z lotniska dostać się na dworzec kolejowy New Delhi?

3. Jak kupić bilet na pociąg i nie zwariować? 

————————————————————————————————————————————————————————————–

1 – No cóż… pierwsze zetknięcie z Indiami to takie zderzenie czołowe z zupełnie inną rzeczywistością. Różni ludzie reagują przecież inaczej. Jedni po kilku dniach uciekają przerażeni, inni zakochują się bez pamięci i pielęgnują to uczucie przez całe życie. Ja podróżowałem sam i przyznam że momentami bywało ciężko. Z drugiej jednak strony, zacząłem chyba najbardziej ekstremalnie jak to tylko było możliwe i dlatego też, drodzy moi czytelnicy, nie wypada mi straszyć Was zbyt mocno 🙂

Jedyna praktyczna wskazówka, która przychodzi mi teraz do głowy brzmi następująco: Wszystko co Was spotyka przyjmujcie ze stoickim spokojem. Musicie być niczym ta krowa na środku czteropasmówki, która nie przejmuje się przeciwnościami otaczającego ją świata.

Krowa na chilloucie.

Krowa na chilloucie.

2  (New Delhi Indira Gandhi International Airport) Najlepsza i najtańsza opcja to metro. Stacja znajduje się dokładnie na przeciwko od wyjścia z hali przylotów, delikatnie po prawej stronie. Żeton na pociąg to wydatek niemal dwukrotnie niższy niż przejazd taksówką. Jedyny problem to kierowcy taryf czyhający przed wejściem na stację. Trzeba wyminąć takich co najmniej z dziesięciu, przy czym prawie każdy poda Ci rękę, poinformuje o zamieszkach w centrum lub wymyśli coś innego aby tylko odwieść Cię od pierwotnego planu (zakładając że taki w ogóle posiadasz).

Indie - Nepal - Indie

Indie – Nepal – Indie

3 – Nie da się nie zwariować! Co ciekawe, kupić bilet na dworcu w New Delhi nie jest jakoś wybitnie ciężko. Mimo wszystko, na pewno po drodze zrobisz coś źle i sprawy się skomplikują 😉 Zacznijmy od tego, że teoretycznie są dwa sposoby na dokonanie tego zakupu: internetowo lub osobiście w biurze dla obcokrajowców. Próbowałem oczywiście każdej z tych opcji i tą bardziej bezproblemową wydaje mi się wersja tradycyjna. Biuro (a nie kasa!) znajduje się na pierwszym piętrze, na prawo od głównego wejścia. Pamiętajcie, że główne wejście mieści się przy peronie pierwszym! Niby oczywista oczywistość a jednak w moim przypadku zrobiło się małe zamieszanie. Żeby nie było zbyt łatwo, peronów jest tam szesnaście, a jadąc metrem od lotniska, wysiadamy na tym ostatnim. Trzeba więc od razu przejść wiaduktem na drugą stronę. Jako że każdego dnia dostępna jest niewielka pula miejsc dla obcokrajowców, warto pofatygować się tam od razu po przyjeździe, a potem cieszyć się z własnej przebiegłości i mieć problem z głowy. 

Jeśli chodzi o internetowy zakup to jest to już sposób nieco bardziej odjechany. Docelowo jest to opcja dla Hindusów, dlatego żeby cokolwiek w tym temacie ogarnąć, trzeba ostro pokombinować. Najłatwiej, choć również nie bez problemów, można to zrobić za pośrednictwem strony: http://cleartrip.com/ Niestety, nawet w tym przypadku nie uciekniemy przed koniecznością rejestracji w systemie IRCTC (Indian Railway Catering and Tourism Corporation). By tego dokonać potrzebna jest jednak tamtejsza karta SIM. Jeżeli nie posiadasz indyjskiego numeru telefonu (a raczej tak to właśnie wygląda) istnieje możliwość wysłania skanu paszportu. Odzew jest niemal natychmiastowy i chwilę później na skrzynkę mailową dostajesz kod weryfikacyjny. Ten sam kod, który w normalnych okolicznościach zostałby do Ciebie wysłany wiadomością SMS. Po skomplikowanym więc procesie rejestracji zostajesz zweryfikowanym użytkownikiem i dopiero wtedy możesz kupić interesujący Cię bilet. Niestety najczęściej pociągi są przeładowane i co najwyżej możesz zająć miejsce na liście oczekujących – tak zwanej „waitlist”.

W racie jakichkolwiek pytań, piszcie śmiało! KOMPAS ma służyć przede wszystkim Wam, cobyście nie musieli powielać moich błędów 😉

Reklamy

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Maj 4, 2014, in KOMPAS - poradnik podróżowania and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: