Spacerkiem do Nepalu I>

Indie - Nepal - Indie

Indie – Nepal – Indie

W dzisiejszym KOMPASIE:

Jak przedostać się drogą lądową z Indii do Nepalu?

———————————————————————————————————————————————————————————————————–

Największym problemem jeśli chodzi o Nepal jest dojazd sam w sobie. Mam tutaj na myśli oczywiście kwestie finansowe, gdyż najczęściej bilet lotniczy do Kathmandu (jedyne międzynarodowe lotnisko w Nepalu) to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Najdogodniejszym rozwiązaniem wydaje się zatem przesiadka w New Delhi dzięki czemu zaoszczędzamy część pieniędzy, zachowując jednocześnie wysoki komfort podróży. Dla mniej wymagających i bardziej rządnych przygód istnieje również opcja zakładająca przekroczenie granicy indyjsko-nepalskiej z buta. Ten wariant umożliwia nam niemal dwukrotne zniwelowanie wszelkich kosztów, co w połączeniu z rozmaitymi atrakcjami których wykluczyć nie sposób, gwarantuje korzyści na naprawdę wielu płaszczyznach.

New Delhi – Gorakhpur

train

2. Pociąg

Pierwszy odcinek tej zwariowanej eskapady to ponad 700 kilometrów do przejechania w warunkach lekko odmiennych od tych, do których przyzwyczajeni jesteśmy. Zanim jednak wyruszymy, staramy uzbroić się jeszcze w wielkie pokłady cierpliwości. Żeby pokonać ten odcinek trasy, potrzebujemy bowiem około piętnastu godzin, dlatego też najlepszym rozwiązaniem będzie kupienie biletów w klasie sleeper. To nic innego jak wagon kuszetkowy, tyle że oczywiście bez przedziałów i nieco bardziej zatłoczony. Jeżeli jest to tylko możliwe, rezerwujemy łóżka na samej górze. To proste rozwiązanie zaoszczędzi nam sporo niepotrzebnych nerwów, jako że cała reszta miejsc leżących rozkładana jest dopiero kilka godzin później a czas w takim pociągu wlecze się przecież niemiłosiernie długo. Siedzenie na dole bywa męczące gdy musimy uporać się z nieprzyjemnym ściskiem (niekiedy na jedno miejsce przypada dwóch Hindusów) oraz zaczepiającymi nas żebrakami, którzy opanowują pociąg na każdej możliwej stacji. Choć brzmi to może mało zachęcająco, warto podjąć takie wyzwanie. Będzie co opowiadać rozpuszczonym wnukom 😉

Gorakhpur – Sonauli/Belahiya

5. Gorakpur

Wysiadamy z pociągu, nie do końca przekonani czy aby na pewno jesteśmy tu gdzie być powinniśmy. Niepewnie ruszamy przed siebie, kierując się w stronę dworca. Manewrujemy pomiędzy tłumem innych współpasażerów, mijamy krowę i lekko skołowani wychodzimy na miasto. Naszym oczom ukazuje się całkiem spora, ruchliwa ulica. Po prawej stronie widzimy coś w stylu miejskiej toalety. Chwila tryumfu, bo po kilkunastu godzinach podróży zbiornik jest już pełny. Swoje potrzeby załatwiamy pod chmurką, w międzyczasie stanowiąc integralny element miejskiego krajobrazu. Ponad 20-kilogramowy plecak nie pomaga. Dobra, lecimy dalej. Jak najszybciej trzeba znaleźć transport na granicę z Nepalem. Przeskakujemy więc nad martwym szczurem i wracamy pod budynek dworca. Stojąc do niego tyłem, kierujemy się na lewo. Wcześniej trzeba jednak przejść na drugą stronę ulicy. Wbrew pozorom, nie jest to takie łatwe. Pomimo iż z całą pewnością sprawiamy wrażenie kogoś, kto błądzi po omacku, nie wzbudzamy większego zainteresowania wśród miejscowych. Jest to całkiem komfortowe, szczególnie po tym co miało miejsce wczoraj na Main Bazar. Teraz jednak staramy się myśleć o teraźniejszości i odnaleźć monumentalny pomnik władcy na koniu. To właśnie tam znajdują się autobusy kursujące do Sonauli. Równie dobrze, możemy pokusić się jednak o transport samochodem terenowym – stojące jeden za drugim jeepy sprawiają wrażenie o wiele bardziej gotowych do odjazdu. Jest to opcja niewiele droższa. Różnica w cenie to około 100 INR

Sonauli/Belahiya – Pokhara

SAMSUNG

SAMSUNG

Podróż do Sonauli zajmuje około trzech godzin, no chyba że akurat nasz jeep złapie gumę… Gdy docieramy wreszcie na miejsce, ignorujemy ludzi oferujących nam podwózkę rikszą na przejście graniczne. Znajduje się ono naprawdę blisko! Wystarczy raptem dziesięciominutowy spacerek a jedyne co w ten czas może popsuć nam humor to otaczające nas ogromne masy błota. Chcąc przekroczyć granicę, pamiętamy by odwiedzić urząd imigracyjny po obu jej stronach. Zarówno jeden jak i drugi mieści się raczej w niepozornych budkach po prawej stronie drogi przez co bardzo łatwo jest je przeoczyć. Postarajmy się  jednak do tego nie dopuścić, mimo iż na samym przejściu raczej nikt naszych dokumentów sprawdzać nie będzie. Po przekroczeniu granicy pojawiają się przed nami dwie możliwości: nocleg w jednym z tutejszych hoteli lub oczywiście dalsza podróż. Jeżeli decydujemy się na opcję numer dwa, kilkaset metrów dalej napotkamy coś na wzór dworca, skąd co jakiś czas odjeżdżają do Pokhary bądź Kathmandu lokalne autobusy. Poznamy je po mocno intensywnych kolorach i świetnym klimacie panującym wewnątrz. Ot takie małe trzęsienie ziemi w rytm wesołej orientalnej muzyki… i tak przez około dziewięć godzin.

Cenowo wygląda to tak:

  1. Pociąg New Delhi – Gorakhpur → 380 INR
  2. Jeep na granicę → 200 INR
  3. Autobus do Pokhary → 555 NPR

Łączny koszt podróży to około 48 PLN za około 1000 km

Advertisements

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Lipiec 27, 2014, in KOMPAS - poradnik podróżowania. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: