Kraulem przez Islandię

64. Opuszczony basen-001

Celem który bezsprzecznie przyświecał nam drugiego dnia, było geotermalne pluśnięcie. Spragnieni przygód postanowiliśmy chwilowo opuścić nasze przytulne lokum w Kópavogur i odpalić tryb – autostopowy survival. Mały trekking w Parującej Dolinie stanowił wystarczającą motywację do działania. Tym co najbardziej zdawało się nas elektryzować, był jednak pomysł zlokalizowania najstarszego basenu na Islandii. Tam właśnie wymarzyliśmy sobie nasz pierwszy nocleg na dziko. 

10938884_1076980915661336_630873364_o-001

Początek dnia wyglądał standardowo, czyli konkretny poślizg czasowy na dzień dobry. Wymiana waluty, zakupy, śniadanie i jego przetworzenie, wszystko to zajmuje jednak trochę cennego czasu. Gdy wreszcie ogromnie podekscytowani ruszyliśmy na trasę, złapanie stopa okazało się zwykłą formalnością. Tego dnia większość kierowców specjalnie nadrabiało drogi, byle tylko zawieść nas tam gdzie chcemy. Za jednym więc zamachem udało nam się dotrzeć do Hveragerði, miniaturowej metropolii, która podobno słynie z uprawy tropikalnych roślin. Szklarnie rzeczywiście znajdowały się w polu widzenia, niemniej jednak oglądanie islandzkich bananów przegrało najwyraźniej z wyczerpującym trekkingiem (szliśmy z full załadowanymi plecakami). Około dwóch godzin zajęło nam przejście tej mało wymagającej trasy, na której końcu można zanurzyć się w przyjemnie ciepłym potoku. Na dość długim jego odcinku znajdziemy wiele usypanych sztucznie tarasów. Wystarczy tylko wgramolić się leniwie do jednego z nich, by zapomnieć mimowolnie o całym bożym świecie.

10935472_1076981165661311_1210414547_o-001

41. Raykiadalur

42. Raykiadalur-001

Parująca Dolina to jednak jeszcze nic w porównaniu z tym, co mieliśmy nadzieję odnaleźć w najbliższym czasie. Zgodnie z naszą narysowaną na kolanie mapą oraz różnymi, często sprzecznymi ze sobą strzępkami informacji, ruszyliśmy drogą krajową dalej na południowy wschód. Naszym (a przynajmniej moim) obiektem westchnień był wybudowany w 1923 roku odkryty basen geotermalny. Już samo jego usytuowanie przyprawia o gęsią skórkę i niekończący się zachwyt. Położone w niedalekiej odległości od słynnego wulkanu Eyjafjallajökull, ów niecodzienne kąpielisko niesamowicie komponuje się z surowym krajobrazem otaczających go gór. Co ciekawe, jest to miejsce o którym wiedzą tylko nieliczni, w większości zapewne turyści. Ten zapomniany basen wpisuje się więc całkowicie na listę niezwykłych lokalizacji, tak bardzo zwykłych i powszechnych na tej wyspie lodu i ognia.

62. Opuszczony basen

65. Opuszczony basen-001

71. Basen

fot. Kamil Białas i Jakub Pieroń
Advertisements

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Styczeń 21, 2015, in Na tropie elfów. Bookmark the permalink. 12 komentarzy.

  1. Czy ta woda naprawde byla taka ciepla ze spokojnie mozna sobie w niej siedziec? 😉

    • W potoku woda miała różną temperaturę, zależało to od miejsca – wiadomo. Momentami robiło się za gorąco 🙂 Bardziej optymalne warunki były w basenie.Przykładowo, potrafiłem przesiedzieć tam kilka godzin pod rząd 😛

  2. cudowności *.*

    mam wrażenie, że to jest miejsce stworzone dla mnie – siedziałabym tylko w tych ciepłych wodach i popijała białe, schłodzone wino

  3. Co za soczyste kolory! Widoki świetne, a i ja chętnie wymoczyłabym się w gorącym źródle 🙂

  4. Na Islandię wybieram się we wrześniu tego roku i nie mogę się doczekać! Te wszystkie historie i widoki robią swoje! 🙂

  5. O ja, popływałabym w tym „basenie” 🙂 Pada śnieg, a tu takie widoki…

  6. to jest coś co również w podróżach kocham… miejsca o których wiedzą nieliczni… 😉
    szczerze to o najlepszych nic nie rozgłaszam 😉

  7. możecie podać jakąś mapkę jak dostać sie do tego miejsca?

  8. 63.566027, -19.608441 – tak więc to są te tajemne współrzędne 🙂

    Generalnie cały czas jesteśmy na południu wyspy, w pobliżu głównej drogi. Potem trzeba zjechać na drogę 242 i kierować się cały czas prosto, aż do końca żwirowej drogi. Dalej należy przedostać się przez mały strumyk (okresowo może być pewnie więcej wody) i tak oto jesteśmy na miejscu.

  9. Ale widoki! Islandia zaskakuje mnie coraz bardziej. Niby sporo osób było, porusza się mniej więcej tymi samymi trasami – a każdy przywozi z wyjazdu inne smaczki, które składają się na całość!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: