Herbaciana wyspa ananasów

DSC00557-002

Bardzo dawno temu, za górami, za lasami, no i przede wszystkim na środku Atlantyku, była sobie mała wysepka. Jej mieszkańcy żyli w dostatku, lecz źródłem ich bogactwa nie był żaden szlachetny kruszec, a zwykła pomarańcza. Dla tutejszych ludzi drzewa owocowe okazały się więc istną kopalnią złota i tak na przestrzeni XVIII i XIX wieku, kiedy w Londynie zajadano się soczystymi pomarańczami, na São Miguel wznoszono stylowe rezydencje i wspaniałe kościoły. Sielanka  jednak nie trwała zbyt długo. Niebawem śnieć zdziesiątkowała lokalne plantacje i tak oto pomarańczowa era dobiegła końca.

Ta historia ma jednak dobre zakończenie, które stanowi zarazem pozytywny początek kolejnej opowieści. Gdy czas cytrusów dobiegł końca i uprawa ich nie była już tak opłacalna jak niegdyś, mieszkańcy wyspy postanowili pójść nieco inną drogą, którą jak się okazuje, kroczą po dzień dzisiejszy

DSC00542-001

Ponta Delgada to największe miasto całego archipelagu Azorów i punkt w którym zaczęliśmy naszą małą autostopową eskapadę po okolicy. Pierwszym miejscem jakie udało nam się odwiedzić, była plantacja ananasów znajdująca się w małej miejscowości Faja de Baixo, kilka kilometrów od stolicy wyspy. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu, cześć tego dystansu przeszliśmy pieszo. Próbując wydostać się z miasta, trafiliśmy do wspomnianej wyżej wioski, gdzie naszym lekkim nierozgarnięciem wzbudziliśmy chyba dużą sympatię. Pewien starszy sympatyczny jegomość postanowił nas po prostu zawieść pod samą szklarnię, a na odchodne podarował nam jeszcze po ananasie. Te tutejsze wydają się być o połowę mniejsze od tych, jakie możemy dostać w pierwszym lepszym hipermarkecie. W mojej opinii są również o wiele ciekawsze w smaku, ale przecież nie muszę mieć racji…

DSC00402-001

DSC00396-001

DSC00399-002

Plantacja ananasów A. Arruda to dziesiątki ogromnych szklarni, w których możemy podglądnąć rośliny w różnych stadiach rozwoju. W niektórych owoce wydają się być gotowe do zebrania, w innych nie widać nawet ich zalążków. Oczywiście jest tam również swojego rodzaju sklep z pamiątkami, gdzie można spróbować i zaopatrzyć w różnego rodzaju dżemy, przetwory czy też naprawdę genialny likier ananasowy.

O wiele ciekawszą atrakcją wydaje się być tutejsza plantacja herbaty, zlokalizowana po drugiej stronie wyspy. Po pierwsze mamy tutaj część muzealną, bogatą w wszelkiego rodzaju mniej lub bardziej archaiczne eksponaty. Na własne oczy możemy więc sprawdzić jak funkcjonuje taka przetwórnia, przekonać się o złożoności różnych procesów i generalnie podejrzeć całość od kuchni. Możliwym jest oczywiście również skosztowanie lokalnego specjału, przy czym liczba filiżanek jest totalnie nieograniczona! Tym co wzbudza także wielki zachwyt jest przede wszystkim sam kształt i forma bajecznie zielonych herbacianych tarasów porastających okoliczne wzniesienia. Nawet krótkie spojrzenie w tamtą stronę  jest w stanie podładować pozytywnie nasze akumulatory i zwiększyć gotowość na kolejne podróżnicze doznania.

DSC00544-002

DSC00520-001

DSC00539-001

Reklamy

About Kamil Białas

Przez większą część życia leżał na lodzie, trenując zawodowo łyżwiarstwo figurowe. Potem wszystko to zamienił na drewnianą pryczę w Nepalu. Nigdy nie zostanie znanym podróżnikiem – nazwisko niemal z miejsca go dyskredytuje.

Posted on Wrzesień 7, 2015, in Uncategorized. Bookmark the permalink. 16 Komentarzy.

  1. W prawdzie na plantacje herbaty nastawiam się dopiero w Japonii 😉 ale jest to jedno z miejsc, które z chęcią bym odwiedziła 🙂 Może jak wrócę?
    Dzięki i pozdrawiam!

  2. Wstyd sie przyznać, ale do połowy studiów byłem święcie przekonany, że ananasy rosną na palmach jak banany 😀

  3. A jak smakowała ta herbata?

  4. O ananasach to wiedziałam, ale o herbacie uprawianej na Azorach to zupełnie nie! Próbowałabym 😀

  5. Herbata z Azorów brzmi nieprawdopodobnie – że tak dołączę do chóru zdziwionych. 🙂

  6. Plantacje herbaty są piękne w każdym kraju 🙂 uwielbiam drogi, które prowadzą pośród tych pól – nawet z okna autobusu można oglądać godzinami 🙂

  7. Ananasy i herbata to jedne z moich najbardziej ulubionych rzeczy do konsumpcji 🙂

  8. haha, będziemy kolejnymi zdziwionymi – pola herbaciane kojarzyły nam się do tej pory z Malezją albo Indiami a tu proszę – Azory 🙂

  9. obserwatore.eu

    Widze, że nie tylko na plantacji ale i w przetwórni herbaty (herbaciarni?) byliście. Prawdę powiedziawszy myślałam, że herbatę się po prostu suszy i pakuje a tu widzę jakieś bojlery. Pewnie to proces o wiele bardziej skomplikowany

  10. Plantacje herbaciane z pewnością są jednym z ładniejszych krajobrazów wytworzonych ludzką ręką. Uwielbiam ten widok, mógłbym podziwiać go godzinami.

  11. Zaliczam się do osób nieświadomych jak rosną ananasy. Teraz już wiem – dzięki 😀

  12. Plantacje zawsze mają jakiś niezwykły urok. Chyba chodzi o to uporządkowanie. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam jak rośnie ananas 😀 Ale fajnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: