Category Archives: Po nepalsku

Jeden talerz to za mało

Jeden talerz to za mało! Jedna szklanka ryżowego bimbru też! Jak to jest, że na przypadkowych weselach nasze naczynia napełniają się samoistnie, zupełnie od nas niezależnie? Pisałem już o tym we wstępie do lekcji pierwszej, wspomnienia jednak powróciły gdy przy załączaniu obrazka do tego podcastu, spojrzałem na powyższy stos pikantnego jedzenia.

Ta lekcja poświęcona będzie więc asertywności…

Dziękuję, wystarczy -> Dhanybhad, pugio + duży uśmiech 🙂 

Bardzo dobre -> Mito Cha

Lubię -> Malai man pareo (do tego powrócimy jeszcze w lekcji siódmej)

Tymczasem „Malai timi man pareo” 😉 Trafiłem na to przed chwilką i jestem po prostu zachwycony! Nie zdawałem sobie nawet sprawy, jak bardzo tęsknie za Nepalem i tamtejszą muzyką. Właśnie w takich klimatach spędziłem osiem godzin jadąc rozklekotanym autobusem pierwszej nocy w Nepalu.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co wydarzyło się na weselu, kliknijcie TUTAJ

Kto, gdzie i kiedy?

Lekcja 3 – Wiele pytań na początek

Namaste i zarazem przepraszam (tego słówka akurat po nepalsku nie opanowałem), że tak długo przyszło Wam czekać na jakikolwiek znak życia z mojej strony. Pora na kolejną już dawkę nepalskiej energii!!! Tym razem poznamy kilka bardzo przydatnych słówek, które pozwolą tworzyć nam nieskończoną wręcz ilość wścibskich pytań 🙂

ko – kto                                kun – który

      ke – co                                  kina – dlaczego

kajle – kiedy                       k’ha  – gdzie

Z tym ostatnim słówkiem jest jednak pewien problem. Za każdym razem, gry próbowałem powiedzieć k’ha ludzie uśmiechali się z politowaniem, ale takim sympatycznym politowaniem, więc jakiejś wielkiej tragedii to nie ma. Próbuję tylko zwrócić uwagę, że jest to słówko z rodziny tych problematycznych w kontekście wymowy. No chyba że zamiast gdzie mówiłem coś innego… Nie, chyba nie 😉

 

Emergency i tak dalej

Lekcja 2 – Gdzie, co i jak… a przynajmniej to pierwsze

Namaste i witam na kolejnej już lekcji. Skoro wróciliście po więcej to myślę, że po dzisiejszym podcaście (słownik mówi że własnie tak się to odmienia) będziecie mogli wpisać w swoje CV kolejny język 🙂

Różnie to bywa w tym pokręconym świecie. Niekiedy trzeba iść prosto a czasem skręcić w lewo bądź prawo – odkrywcze prawda? Tak czy inaczej warto znać te słówka kiedy pytamy się o drogę na najwyższy szczyt świata.

sida – prosto      baja – lewo      daja – prawo

Zgodnie z prawem Murphy’ego jeżeli coś dziwnego ma nam się przytrafić, to właśnie w Nepalu! W takiej sytuacji dobrze kiedy potrafimy również zapytać gdzie jest szpital. Gorzej jest już ze zrozumieniem odpowiedzi, ale teraz nie będziemy przejmować się takimi głupotami 🙂

Powtórzmy więc – aspatal k’ha cha? 

… chociaż generalnie byłoby lepiej, gdyście nie musieli nigdy tego używać. Tego właśnie Wam życzę!

Cześć! Nie mam pieniędzy ;-)

Lekcja 1 – Krótki wstęp w klimatach autostopowych 

Namaste! Dzisiaj ruszamy z cyklem lekcji języka nepalskiego – takie małe kompendium podstawowych zwrotów z dużą dawką humoru! Generalnie angielski w Nepalu naprawdę się przydaje ALE wystarczy na chwilę tylko zboczyć z głównego szlaku by znaleźć się świecie nieturystycznym. Tam gdzie nie ma komercji, zaczynają się też problemy z komunikacją. Przykładowo zostajecie spontanicznie zaproszeni na wesele. Nie wiecie kto się z kim żeni, albo kto za kogo wychodzi. Jesteście honorowymi gośćmi a przed wami momentalnie wyrasta talerz jedzenia. No i klops… bynajmniej nie na talerzu. Taki sytuacyjny raczej. Dajmy na to, że jesteś osobą nie jedząca mięsa albo nie lubisz kiedy pali cię w przełyku a ty nie możesz oddychać. Jak wtedy wytłumaczyć, że ten kurczak w tych papryczkach jest na pewno przepyszny ale mimo wszystko dziękujemy, nie możemy. Wiadomo… najczęściej w takim wypadku nie mówi się nic, działa drużynowo i popija ryżowym bimbrem z kanistra. Tak czy inaczej, myślę że warto jednak nauczyć się paru słówek 😉 Zaczynamy więc od podstawowych podstaw czyli: „Witaj” – „Dziękuję!” – „Nie mam pieniędzy” albo po prostu „No money”. Hmm… w sumie ta tematyka dotyczy mnie bezpośrednio… ach te podróże. Co to za frajda podróżować kiedy cię na to stać?